cmok cmok cmok ;)
mh.. buziaki w tym nowiuśkim roczku :)*
sh 2006-01-02 09:03:13
skomentuj (0)
powrót :*
z powodu braku sprzętu transmisja w nadawaniu programu chwilowo została przerwana. właśnie nadeszła ta chwila odpowiednia na powrót... w moim różowym świecie nadal wszystko różowo, mimo że zaczęła się szkoła ja nie zapominam jak się bawi. tylko jedna smętna myśl dręczy moją głowę... czy to przyjaźń czy coś więcej? a może mniej? może ja tylko sobie wmawiam, że czuję coś więcej, bo tak bardzo pragnę by mnie objęły czułe męskie ramiona? jak go poznałam jakieś półtora roku temu, myślałam sobie tak; fajny facet, właściwie ideał faceta, ale nie czuję nic więcej po za "lubię". do tej pory jest moim ideałem, teraz gdy jeszcze się z nim zaprzyjaźniłam jeszcze bardziej...
sh 2005-09-07 20:59:32
skomentuj (0)
5.
co ja powiem. nie jestem pewna uczcucia. niewiem co czuję. co czuję i do kogo... rany julek, ciągle coś mnie gnębi. niewiem jaki jest cel mojego życia. rozmawiałam wczoraj z moją dobrą znajomą [dziewczyna przeczytała masę książek, a od mądrości to aż jej głowa puchnie]. do jakiego doszłyśmy wniosku? że gdyby mała kropelka pomyślała: "nie jestem tu potrzebna", to przecież wszystkie poszłysby za jej śladem i mielibyśmy suszę... a jedyne do czego powinniśmy dążyć, to do spełnienia marzeń. zastanawiałam się więc jakie tak na prawdę są moje marzenia. szczęście przyniosłaby mi miłość w mojej rodzinie, na całym świecie... i będę dążyć do ideału. pokonam moje słabości!
sh 2005-07-22 10:32:37
skomentuj (0)
4.
chyba kolejny czas zmian w moim życiu. dla ulgi jeszcze zmieniłam fryzurę. ale nie o tym chciałam mówić... zroumiałam wreszcie jedną sprawę, ale za to druga mnie dręczy. zrozumiałam, że człowiek którego darzyłam [czy darzę, jedno i to samo, i tak go nie chcę] uczuciem jest... nie potrafi się obchodzić z kobietami, choćby niewiem jak mnie kochał, ja go teraz po prostu nie chcę. niech zwycięży rozsądek, a nie uczucie! powinnam podziękować mojemu przyajcielowi, który mnie uświadomił w moim przekonaniu. zawsze wiedziałam jaki jest "on", ale dzięki szczerości tego oto mojego zbawiciela dotarło to do mnie jeszcze bardziej. tak nawet, że jak myślę o nim na poważnie, to tylko o jego wadach.. to jest ta sprawa rozwiązana. a ta druga, która mnie teraz dręczy, to sprawa mojego odczucia "samotności". czuję się samotna, i co raz częciej zaczynam myśleć o każdym chłopaku jak o przyszłym partnerze. o każdym, który mi okaże odrobinę uprzejmości.. od razu jestem zauroczona, a teraz gdy kończę z tym kiedyś jednym jedynym, to staje się nie do zniesienia, bo liczba nadal rośnie! gdy się zastanawiam, znajduję tyle wad, że już kompletnie nie rozumiem siebie... na prawdę sobie nie radzę. nie mam do kogo się przytulić, niewiem od kogo mogłabym usłyszeć jakieś czułe słówko... ten nie, bo niby mu się podobam ale jest zakochany, ten drugi pewnie nie zdolny do uczuć, trzeci nie godny komentarza, a czwarty pewnie wszystko traktuje jak żart... co ja mam ze sobą zrobić? już nic niewiem. Panie mój, pomóż... "słowo Twoje lampą dla mych stóp". a może rozwiązanie jest tóż obok? a może właśnie samo się rozwiązuje? kiedyś była taka przypowieść... o człowieku, który nie dostrzegał pomocy od Boga. nastał kiedyś wielki deszcz, taki, że zaczęło zalewać całą okolicę. gdy głównemu bohaterowi opowiadania zalało piwnicę, wierzył, że Bóg mu pomoze. deszcz nie ustawał, a gdy woda zaczęła dochodzić do piętra, mężczyzna modlił się, aby Pan Bóg zesłał mu z niebios aniołów. straż przyjechała po niego łodzią, by mu pomóc. odmówił, powiedział, że Pan nad nim czuwa. gdy woda zalała cały dom, a człowiek schronienie miał tylko na strychu, modlił się. przylecieli po niego chelikopterem. odmówił, bo to jego Pan miał go uratować... w końcu znalazł się na samym czubku domu, odmawiając kolejnej pomocy, utonął. po śmierci zapytał Boga, dlaczego go nie uratował? Bóg mu odpowiedział: wysyłałem po ciebie łódź, chelikopter, a ty odmówiłeś mojej pomocy. dlaczego więc teraz mnie osądzasz?
może tak samo jest w moim przypadku? raczej tak.. ale był też o czymś podobnym wiersz. pozwolę go sobie go tutaj zacytować...
We śnie
Szedłem brzegiem morza
z Panem,
oglądając na ekranie nieba
całą przeszłość mego życia.
Po każdym z minionych dni
zostawały na piasku dwa ślady-
mój i Pana.
Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad
odciśnięty w najcięższych dniach mojego życia.
I rzekłem:
"Panie, postanowiłem iść zawsze z Tobą,
przyrzekłeś być zawsze ze mną, czemu zatem
zostawiłeś mnie samego
wtedy, gdy mi było tak ciężko?"
Odrzekł Pan:
"Wiesz synu, że cię kocham
i nigdy cię nie opuściłem,
w te dni, gdy widziałeś tylko jeden ślad,
ja niosłem ciebie na moich ramionach."
zrozumiałam... dziękuję Boże. dziękuję, ze dajesz mi siły, proszę jeszcze o rozum, bym mogła podjąć właściwą decyzję. pomóż mojej mamie..
sh 2005-07-14 22:24:06
skomentuj (2)
3.
jednak zakupy to jeden z bardziej niezawodnych sposobów na unieszkodliwiene dołka. dwie bluzki [w tym jedna dręczyła mnie całą noc] zupełnie poprawiły mi humor... wczoraj byłam na zakupach z kumpelkami, i sobie pomyślałam, że muszę sama sobie też coś sprawić. dobrze mi tak. jestem wesoła, nie martwię się już niczym. staram się o nim zapomnieć, z mysli też go odgarniam. chociarz dzisiaj ze trzy razy o nim pomyślałam, ale to przez chwile drobnej załamki :P. w końcu to dopiero pierwszy dzień, to i tak w porządku. dopuku będę go widywać tak rzadko jak widuję, nie będę robić nic. właściwie to będę robic nic, poczekam na niego. w prawdzie czekania mam już dość, ale lwica powinna być wytrwała w oczekiwaniu na zdobycz ;). niech mój cel sam się najpierw zbliży, później zacznę działać ja...
siedząc dzisiaj obok mojej przyjaciółki uświadomiłam sobie jak na prawde jest dla mnie ważna. to nie ta pozorowana przyjaźń, jest moją najlepszą przyjaciółką na świecie. nie chcę jej stracić, mam nadzieje, że razem się nawet postarzejemy ;). dobranoc przyjaciele, miłych snów :*.
sh 2005-07-12 23:31:06
skomentuj (0)
2.
co ja właściwie czuję? taka pustka... kiedyś coś czułam, to coś było na prawdę wielkim uczuciem. zastanawiam się tylko, czy to co czuję teraz nie jest już zwykłym przyzwyczajeniem. może to ten moment załamania, a może już koniec? nie, nie dopuszczam do siebie myśli, że koniec mógłby nastąpić ot tak, bez żadnych słów, bez wyjaśnienia. chyba tak na prawdę to nie chcę końca. chcę udowodnić, że moja miłość wytrwa. ale to moja wina, że tak sie teraz dzieje między nami. naważyłam sobie piwa, to teraz muszę je wypić... znowu namieszałam, nie zniosę tego! chciałabym czasem tak po prostu powiedzieć mu co czuję. ciekawe czy wtedy on też zdołałby powiedzieć prawdę. oboje kochamy gierki...
czasami jestem tak zauroczona jakimś innym facetem, że zapominam o nim. nie na długo.. to uczucie tak czy tak siedzi we mnie i co by się nie działo tkwi głęboko w sercu. czasem przysypia, ale wtedy to całe moje istnienie jakoś traci nadzieję na lepsze. kocham, prawda? jeżeli z moich uczuć przerzuconych na klawiaturkę można stwierdzić co to za uczucie, to.. proszę o pomoc. zauroczenie czy miłość? czasem wariuję na jego pukncie.. podobno miłość wszystko znosi, a ja za jedno słowo potrafię jednocześnie czuć to cos o czym tu piszę, i tą złość, nieznośność! jeżeli wszystko znosi, a ja nie znoszę, to..?
sh 2005-07-09 21:37:56
skomentuj (0)
1.
Ach... Pomyślałam sobie, że w końcu kiedyś musi nadejść ten pierwszy raz. OTO JESTEM!
sh 2005-07-08 10:36:20
skomentuj (5)